Dyskusje o religiach
Zmusili mnie tu do konfiguracji NNTP. Cóż...
Przewijając listę grup na lokalnym serwerze zwróciłem uwagę na statystyki grup o religiach:
| 778 | alt.religion.islam |
| 213 | alt.religion.christian |
| 199 | alt.religion.mormon |
| 3 | alt.religion.buddhism.tibetan |
| 0 | alt.religion.emacs |
Spodziewałem się trochę innych proporcji.
Autobusem przez mękę
Dzisiaj boleśnie mi przypomniano czemu tak właściwie miałem kupić samochód. I czemu mam nigdy nie narzekać na komunikację miejską w dowolnym znanym mi mieście w kraju nad Wisłą... Pokonanie autobusem porażającego dystansu pięciu kilometrów drogami* zajęło mi, mimo najlepszych chęci, godzinę i czterdzieści minut! I to bez śladu korków...
313 linijek - brzmi uczciwie?
Przed commitem wypada spojrzeć w diffa. Jeśli zaś zapomni się przez cały dzień commitować, to na koniec dnia widać ile się zrobiło. Tak więc widzę, że dzisiaj diff ma 313 linijek... Czy to brzmi na uczciwą ilość kodu?
Wszędzie dobrze...
Wróciłem na chwilę do domu. Oczywiście pierwsze co w takiej chwili warto zrobić, to wyjechać. W drodze powrotnej zaś pobiłem swój życiowy rekord - pokonałem niespełna dwustukilometrową trasę w 5 godzin 43 minuty. Oczywiście za pomocą PKP i oczywiście nikt nas o utrudnieniach nie powiadomił, mimo siedmiu godzin ich występowania przed zakupem biletu... Zaś na koniec koło pierwszej w nocy miałem okazję zmierzyć się z Polskim postojem taksówek. Nigdy tego zjawiska nie zrozumiem. Panowie stoją w stadzie chyba ośmiu samochodów - bez większych szans na klienta w ciągu pół godziny. Jednak zapytani kolejno o kurs kilka kilometrów dalej odpowiadają ,,cienizna, nie biorę!'' Bo lepiej stać i marznąć niż zarobić 15pln w 10 minut?!
Tubylcy są niesamowici
W czwartek się bronię. Nie magisterka... Projet de fin d'étude - w moim przypadku taki wstęp do poważniejszej pracy. Wszystko fajnie, dzisiaj umówione spotkanie z promotorami, omawianie ostatniego szkicu raportu, wskazówki przed prezentacją i tak dalej. Rano włączam komputer, patrzę a tam mail od promotora. Zapomniał, że wyjeżdża do Monachium, może uda mu się wrócić na obronę, mogę wpaść do instytutu i prawdopodobnie uda mi się spotkać z kimś innym pogadać o raporcie. Miło, że uprzedził zanim wyszedłem z domu...
Spam na Joggerze
No proszę - na Joggerze pojawił się spam w komentarzach. I to mimo włączonego CAPTCHA dla niezalogowanych. Przykład pod postem:
http://blog.lrem.net/2010/01/31/styczen-plecien-bo-przeplata/
IP z Filipin.
Może czas na nowocześniejszy skrypt CAPTCHA w Joggerze?
Styczeń plecień bo przeplata...
Dzisiaj rano prószył śnieg. Nie byłby to wielki powód do zdziwienia, wszak codziennie widzę w oddali ośnieżone szczyty... Gdyby nie fakt, że wczoraj było +15 stopni.
Ciekawe czy dęby w końcu liście zgubią ;)
Eksportowanie historii z Gajima
Mój ulubiony klient Jabbera trzyma logi w SQL. To raczej dobrze niż źle. Jednak w tym układzie nie można po prostu przekazać komuś pliku z jego historią. Nie będzie to prosty grep. Jeśli chcemy poratować kogoś częścią swojej historii rozmów, trzeba użyć czegoś w stylu poniższego:
Intertubes, at last!
W końcu mam u siebie działające międzyrurki. Zamówione u czołowej tubylczej firmy w listopadzie. Po tym, jak poprzednia tubylcza firma przez ponad miesiąc nie kiwnęła palcem by zareagować na moje zgłoszenie o awarii. Ale w końcu mam... Kosztem kilku godzin wiszenia na telefonie, dwóch wycieczek do pobliskich miasteczek, przymusowego dnia wolnego poświęconego na niańczenie instalującego, prawie 90pln opłaty instalacyjnej i 130pln miesięcznego abonamentu. Do tego modem dostaje z sieci ograniczenie przepustowości mojego ,,Internetu do 22mbps'' równe 8mbps... Jak ktokolwiek będzie narzekał na ISP w Polsce, to wyśmieję na miejscu.
A Wy narzekacie na rejestr stron zakazanych...
In the aftermath of Google's announcement, some members of Congress are reviving a bill banning U.S. tech companies from working with governments that digitally spy on their citizens. Presumably, those legislators don't understand that their own government is on the list.
Znowu sesja :)
Chwilę temu pewien kolega pewna koleżanka przedstawiła harmonogram swojej pierwszej sesji. Tak dla porównania podzielę się spisem treści ostatniej sesji w mojej studenckiej karierze. Terminy nie są jeszcze ustalone (i nie wiadomo kiedy będą, pewnie na 2 dni przed pierwszym egzaminem), więc bez dat:
- egzamin z BitTorrenta
- egzamin z Teorii Gier
- projekt i egzamin z UPnP/proved components
- egzamin z Grid Computing
- egzamin z porównania różnych wersji TCP
- prezentacja o Shared Risk Resource Group
- obrona projektu Video Streaming in P2P Networks
A pomyśleć, że w Polsce mając trzy egzaminy narzekałem, że to już dużo :D
Ile tych palców?!
Wszyscy otrzymujący spam od Heliona zostali uraczeni zaproszeniem do ich nowego serwisu. Samego serwisu sprawdzać nie zamierzam... Jednak żal (...) serce ściska na widok tematu wiadomości:
9fingers :: bo programisci licza od 0...
Tak, programiści liczą od 0. Ba, jako matematyk nie wyobrażam sobie rozsądnej teoriomnogościowej definicji liczb naturalnych nie zaczynającej od zera. Co nie zmienia faktu, że z obu punktów widzenia temat trzeba by zinterpretować tak:
9fingers :: bo drwale też mogą programować
Google idzie na wojnę
Zaczęli Chińczycy, czego łatwo było się domyślić. Poszło ponoć o zwalczanie wolności słowa, co też zaskoczeniem roku nie jest. Celów było sporo, ale tylko Google postanowiło nie udawać że to deszczyk pada. Zareagowali z całą możliwą mocą. Aż zacytuję pewnego pana:
ciesze sie za taka wspaniala firma czyta wszystkie moje emaile
Acz co do samej wojny przypomina mi się inny klasyk:
Dilbert: I need a new battle cry.
Dogbert: How about 'ouch'?
Więcej można poczytać u źródła:
http://googleblog.blogspot.com/2010/01/new-approach-to-china.html
W skrócie: Chińczycy włamywali się gdzie mogli żeby śledzić swoich dysydentów. W tym również na ich konta na Gmailu. Prezesi Google się wkurzyli i postanowili ostro odpowiedzieć. Albo rząd zgodzi się ściągnąć cenzurę z google.cn, albo Google rozpłacze się i pójdzie do domu.
Bardzo szlachetnie z ich strony... Ale jedyne co grozi Chinom, to bad PR. Ciekawe czy się przejmą. Wszak nie od dziś wiadomo, że oni nie grają na naszych zasadach.
Co do czytania maili: ja nie korzystam z konta na Gmail. Ale co z tego, skoro większosć korespondentów to robi... Dzięki czemu Google może radośnie analizować ponad połowę moich wiadomości. Całkiem legalnie, bo według tamtejszego prawa prywatność korespondencji nie obowiązuje jeśli jedna ze stron znajduje się poza USA.
Aż się chce iść na mszę
Muszę stwierdzić - Kościół tutaj umie przyciągać. Nawet jeśli nie do końca rozumiem lokalny język, na kółka zainteresowań czy darmowe kursy nie mam czasu, od ogólnej wszechsympatyczności też robi się nieswojo, a cukierki dają tylko dzieciom... To przyciąga sama oprawa muzyczna. Serio. Co tydzień inni muzycy, bardzo zróżnicowane style. Dzisiaj po raz pierwszy w życiu miałem okazję wysłuchać na żywo solówki na harfie. Robi wrażenie. Ciekawe co zgotują nam za tydzień. I ciekawe kiedy w Polsce spotkam się z podobną inicjatywą.
Ręce opadają
Nasze dane wskazują jednoznacznie na to, że problem jest katastroficzny. Niech więc wstydzą się ci, którzy wytykają, że są fałszywe...
http://www.rp.pl/artykul/9133,399183_Michalak__Tragedia_globalnego_ocieplenia.html
Stwierdzam oficjalnie: dyskusji prowadzić się nie da. A ograniczenia CO2 i tak się pojawią, bo to zbyt dobry interes dla konkretnych polityków. Chyba w ogóle przestanę czytać gazety.
Nadeszła jesień
W końcu moja ulubiona pora roku. Drzewa tracą liście na potęgę. Te bardziej wrażliwe już potraciły. Temperatury według prognoz mają już nie przekracać 15 stopni. Najfajniejsze jest to, że ta pora roku ma się utrzymać do wiosny. Ciekawe co z tego wyjdzie.
Polska: 70 tysięcy zachorowań na świńską grypę w tydzień!
Tak tak, to nie żarty. Choć nikt wcześniej nie napisał tego wprost, wynika to jednoznacznie z ogólnie dostępnych statystyk. Czy koniec świata jest bliski? Spróbujmy użyć matematyki z podstawówki w poszukiwaniu odpowiedzi.
Jak ja nie lubię HTML-a
Po latach świecenia czarno-żółtym brzydactwem (z którego też na początku byłem dumny, a które wciąż można zobaczyć w Google) w końcu odświeżyłem swoją stronkę. Oczywiście znowu jestem dumny z efektów. Chciałbym również podzielić się tym designem z resztą świata. Bazowałem na czymś otwartym (Skittlish), więc wypadałoby przekazać dalej... Miło by więc było, żeby ktoś kto się choć odrobinę zna na tej zabawie rzucił na to okiem: http://lrem.net/.
Rzetelność rzetelnością
Rzetelność rzetelnością, ale konkluzja musi być po naszej stronie.
Ta parafraza jest jedynym sensownym komentarzem na jaki mnie stać po tym co przeczytałem. Zawsze mnie zastanawiało, skąd się biorą sprzeczne dane apropos zmian klimatycznych. Teraz już wiem - jeśli fakty nie zgadzają się z naszą teorią, tym gorzej dla faktów. Ktoś się ostatnio włamał na serwery Brytyjskiego The Climatic Research Unit - University of East Anglia i upublicznił znalezione dokumenty i korespondencję. Pokazują one piękną historię ignorowania, utajniania, bądź też wprost modyfikowania danych nie pasujących do tezy o postępującym globalnym ociepleniu...
Co bardziej interesujące kawałki wyciągnięte na wierzch: http://www.examiner.com/x-25061-Climate-Change-Examiner~y2009m11d20-ClimateGate--Climate-centers-server-hacked-revealing-documents-and-emails
Bądź EKO: zjedz psa!
Niby z przymrużeniem oka, ale jednak daje do myślenia. Na fali mierzenia wszystkiemu czemu można jego carbon footprint, ktoś w końcu policzył ile tak właściwie kosztują planetę nasze domowe zwierzaczki. Jaskrawym przykładem jest to, że owczarek niemiecki jest równoważnikiem dwóch samochodów z 4.6-litrowym silnikiem robiących 10000km rocznie. Pomyślcie o naturze, pozbądźcie się zwierząt! :>