Śnieg u południowców
We wtorek zaczęła się dwudniowa klęska żywiołowa. Rano w pracy zorientowałem się, że nie ma ~połowy ludzi. Powód? Nie kursowały autobusy. Zamknięto również szkoły, uczelnie, większość urzędów i połowę firm (niestety również mój bank). Ogólnie ogłoszono dzień wolny. Uzasadnienie: "dzisiaj może spaść śnieg". O dziwo spadł.
Demokracja ludowa wiecznie żywa
Urząd Skarbowy
Dziś, po raz pierwszy tutaj, zawitałem w urzędzie skarbowym. Trochę zaspałem, gdyż wybrałem się raptem 5 dni przed ostatecznym terminem składania zeznań podatkowych. Co pozwoliło mi wyrobić zdanie a propos uniwersalności szturmów na skarbówkę na ostatni gwizdek...

Kup Della, bądź bezpieczny.
Z okazji pierwszego dnia po wakacjach w biurze od razu się działo. Mianowicie w przerwie obiadowej nóżek dostały 4 MBP. Ciekawostka: nie ukradziono ani jednego Della. Nawet jeśli stał na tym samym biurku, co skradziony Mac. Ot, magia Apple.

Grabie opadły
Jakoś tak wyszło, że prowadzę od strony technicznej nabór na studia. Atrakcyjny kierunek, niezła uczelnia (według ARWU równoważna Uniwerkowi Warszawskiemu). Warunki też niezłe, ze stypendium da się jako tako wyżyć w dość atrakcyjnej okolicy. Dlatego też mamy zgłoszenia z całego świata... I można się globalnie załamać.
Oj jak kiepsko w Ameryce
Kolejny kawałek z prasóweczki. Tym razem o tym jak to ciężko w Ameryce związać koniec z końcem. Case study na podstawie młodego małżeństwa. Okazuje się, że 250 000 dolarów rocznie (~60 tysięcy złotych miesięcznie) ledwie starcza na skromne przeżycie, a i to raczej na minusie. A wszystko przez te ogromne podatki.
Wiosna
Kalendarz w końcu potwierdza to co widać wszędzie dookoła... Można już wyjść po zmroku w krótkiej koszulce i klapkach. Ludzie masowo jedzą posiłki pod gołym niebem. Trawniki zrobiły się pstrokate. Drzewa na południowych stokach zdążyły już przekwitnąć. Powietrze wypełnione jest słodkim zapachem. Wszelkie zwierzęta przerwały hibernację. No i w końcu kalendarz też twierdzi, że jest wiosna.
Skupię się na przedostatnim, bo to pokazuje ciekawą różnicę między południem a Polską.
Mieszkam na dość wysokim piętrze. Wydawałoby się na tyle wysokim, by być dość odizolowanym. Jednak ostatnio dominującym dźwiękiem po zmroku jest rechot żab. I to mimo faktu, że nie ma w pobliżu żadnej rzeczki ani jeziorka... Okazuje się, że każdy kto posiada ogródek, ma w nim wielki otwarty zbiornik na deszczówkę. Ten zaś zamieszkany jest przez stado żab. Dzięki temu w środku miasta płazy zawsze mają gdzie mieszkać. U nas, przynajmniej w miastach które znam, niespotykane.
Rzadko ktoś mówi o tym z uśmiechem
MLP wczoraj wybrała się do tutejszego ZUS-u złożyć "kilka" papierków. Tak właściwie, to przed jej wyjściem spędziliśmy pół godziny przy kserze. Potem oczywiście odstała te pół dnia w kolejce. Na koniec zaś odbyła taką budującą rozmowę:
Pani z okienka: Ależ jak to możliwe, że nie ma Pani w ogóle SSN?
MLP: Dopiero co przybyłam z Polski.
PzO: Huh, rzadko ktoś mówi coś takiego z uśmiechem...
Truskawki :)
Autobusem przez mękę
Dzisiaj boleśnie mi przypomniano czemu tak właściwie miałem kupić samochód. I czemu mam nigdy nie narzekać na komunikację miejską w dowolnym znanym mi mieście w kraju nad Wisłą... Pokonanie autobusem porażającego dystansu pięciu kilometrów drogami* zajęło mi, mimo najlepszych chęci, godzinę i czterdzieści minut! I to bez śladu korków...
Tubylcy są niesamowici
W czwartek się bronię. Nie magisterka... Projet de fin d'étude - w moim przypadku taki wstęp do poważniejszej pracy. Wszystko fajnie, dzisiaj umówione spotkanie z promotorami, omawianie ostatniego szkicu raportu, wskazówki przed prezentacją i tak dalej. Rano włączam komputer, patrzę a tam mail od promotora. Zapomniał, że wyjeżdża do Monachium, może uda mu się wrócić na obronę, mogę wpaść do instytutu i prawdopodobnie uda mi się spotkać z kimś innym pogadać o raporcie. Miło, że uprzedził zanim wyszedłem z domu...
Styczeń plecień bo przeplata...
Dzisiaj rano prószył śnieg. Nie byłby to wielki powód do zdziwienia, wszak codziennie widzę w oddali ośnieżone szczyty... Gdyby nie fakt, że wczoraj było +15 stopni.
Ciekawe czy dęby w końcu liście zgubią ;)
Intertubes, at last!
W końcu mam u siebie działające międzyrurki. Zamówione u czołowej tubylczej firmy w listopadzie. Po tym, jak poprzednia tubylcza firma przez ponad miesiąc nie kiwnęła palcem by zareagować na moje zgłoszenie o awarii. Ale w końcu mam... Kosztem kilku godzin wiszenia na telefonie, dwóch wycieczek do pobliskich miasteczek, przymusowego dnia wolnego poświęconego na niańczenie instalującego, prawie 90pln opłaty instalacyjnej i 130pln miesięcznego abonamentu. Do tego modem dostaje z sieci ograniczenie przepustowości mojego ,,Internetu do 22mbps'' równe 8mbps... Jak ktokolwiek będzie narzekał na ISP w Polsce, to wyśmieję na miejscu.
Znowu sesja :)
Chwilę temu pewien kolega pewna koleżanka przedstawiła harmonogram swojej pierwszej sesji. Tak dla porównania podzielę się spisem treści ostatniej sesji w mojej studenckiej karierze. Terminy nie są jeszcze ustalone (i nie wiadomo kiedy będą, pewnie na 2 dni przed pierwszym egzaminem), więc bez dat:
- egzamin z BitTorrenta
- egzamin z Teorii Gier
- projekt i egzamin z UPnP/proved components
- egzamin z Grid Computing
- egzamin z porównania różnych wersji TCP
- prezentacja o Shared Risk Resource Group
- obrona projektu Video Streaming in P2P Networks
A pomyśleć, że w Polsce mając trzy egzaminy narzekałem, że to już dużo :D
Aż się chce iść na mszę
Muszę stwierdzić - Kościół tutaj umie przyciągać. Nawet jeśli nie do końca rozumiem lokalny język, na kółka zainteresowań czy darmowe kursy nie mam czasu, od ogólnej wszechsympatyczności też robi się nieswojo, a cukierki dają tylko dzieciom... To przyciąga sama oprawa muzyczna. Serio. Co tydzień inni muzycy, bardzo zróżnicowane style. Dzisiaj po raz pierwszy w życiu miałem okazję wysłuchać na żywo solówki na harfie. Robi wrażenie. Ciekawe co zgotują nam za tydzień. I ciekawe kiedy w Polsce spotkam się z podobną inicjatywą.
Nadeszła jesień
W końcu moja ulubiona pora roku. Drzewa tracą liście na potęgę. Te bardziej wrażliwe już potraciły. Temperatury według prognoz mają już nie przekracać 15 stopni. Najfajniejsze jest to, że ta pora roku ma się utrzymać do wiosny. Ciekawe co z tego wyjdzie.
Rzekoma nędzność naszej edukacji
Skomplikowanym zrządzeniem losu trafiłem na studia za ogólnie pojętą granicą. Na roku mamy przekrój studentów ze świata. Kilku z Europy, kilku z Azji, kilku z Afryki... Ale nikogo z USA ;) W każdym razie pozwala mi to spokojnie porównać efekty kilku lat studiowania w różnych systemach. Wyniki w sumie są dość ciekawe.

