Miałem ostatnio trochę problemów z wyłożeniem się całej mojej obecności w Internecie (w tym samym tygodniu Jogger, dostawca w Polsce i w Stanach). Efektem ubocznym tych problemów było to, że w końcu zauważyłem całkowity brak monitoringu. Uznałem więc, że potrzebuję czegoś, co spełni te wymagania:

  • black box
  • sondy zarówno na HTTP (czy zwraca 200) i ping
  • proste w konfiguracji (podaję adres i tyle)
  • natychmiastowe powiadomienia (nie będę zaglądał na żadną stronę)
  • darmowe

Gdyby nie ostatni punkt, wyborem byłby pingdom. Ale nie będę płacił za sprawdzanie, czy mój blogasek żyje. Jest też kilka opcji self-hosted, z których najprzyjaźniej wygląda Cabot. Problem z tym jest taki, że potrzebny byłby też metamonitoring (co jeśli monitoring padnie jako pierwszy?), a mi się ewidentnie nie chce poświęcać na to czasu. Szczęściem udało się znaleźć Uptime Robot. Spełnia on wszystkie powyższe wymagania. Ponadto jest (z tego co zrozumiałem ze strzępków informacji) multi-master mutlihomed, więc nie muszę się martwić niezawodnością. Jeden problem z głowy mniej :)

Komentarze

  • torero (2015-03-06 12:08:55):

    Miałem ostatnio trochę problemów z wyłożeniem się całej mojej obecności w Internecie

    Żadnych problemów nie zauważyłem, wyłożyłeś się wręcz bezproblemowo :P

    [nie dość, że niekonstruktywnie, to jeszcze nieoryginalnie - dawno temu koleżance szukającej lekarstwa na wymioty (w autokarze) odrzekłem, że nie potrzebuje żadnego lekarstwa na wymioty, bo wymiotuje bardzo ładnie]

  • rozie (2015-03-06 23:19:01):

    Dzięki za cynka, założyłem konto, wygląda zacnie. Miałem podobne wymagania i tylko nieco większego lenia, bo monitoring na krzyż bez problemu mam jak postawić…

  • Remigiusz ‘lRem’ Modrzejewski (2015-03-07 02:05:10):

    Oj nie tak bezproblemowo. Patrzę: serwer leży, ale mam drugi, to przeniosę śmieci. I dopiero wtedy drugi się wyłożył (po ~roku działania bez przerwy).

  • rozie (2015-03-07 08:04:00):

    W sumie to mógłbym bez większego problemu podzielić na 3 maszyny. Oraz: to trochę nie tak, że nigdy ma nie paść. Po prostu prawdopodobieństwo awarii (a w zasadzie iloraz prawdopodobieństwa i skutków) musi być odpowiednio niskie. Bo w sumie jaki skutek ma niedziałanie przez parę dni blogaska?

  • Remigiusz ‘lRem’ Modrzejewski (2015-03-07 10:16:27):

    No w moim przypadku zadzwoniła do mnie mama, że jej webapp do inwentaryzacji bałaganu na strychu nie działa…

  • Zal (2015-03-08 02:22:03):

    Też się podpiąłem. Mam kilka usług, które śmigają na dobrze zarządzanym sprzęcie i… kilka takich, które siedzą na moim prywatnym łączu na naprędce złożonych serwerkach armowych ;> Proste narzędzie, ale przynajmniej w końcu zacznę ogarniać tę moją kuwetę.