Myślałem, że w tych czasach wszyscy rozumieją ideę utrzymywania usług z reklam. Okazuje się, że nie bardzo. Dzisiaj Parlament Europejski przegłosował rezolucję wzywającą do rozdzielenia Google search i Google ads. Perspektywa niesamowicie ciekawa, gdyż jedyną zmianą do tego prowadzącą która przychodzi mi na myśl jest zmiana wyszukiwania w usługę płatną… Spójrzmy na kilka liczb.

Jak można znaleźć w Wikipedii, Google ma 60G$ przychodów i 13G$ zysku. Oznacza to, że koszty to 43G$. Przyjmijmy na oko, że 25% kosztów idzie na wyszukiwanie (przypominam, to wymaga kopii zapasowej Internetu). Użytkowników Internetu są ponoć dwa miliardy. Google ma 58% rynku. Czyli koszty dzielimy na 1.16G ludzi. Wychodzi nam ponad dziewięć dolarów na łebka żeby po prostu pokryć koszty. Dodając do tego zysk firmy, nowe koszta księgowe/obsługi sprzedaży, prowizje, pokrycie ryzyka (CC chargeback i inne takie) mówimy o co najmniej 15$. I to przy założeniu, że każdy zapłaci (spora część kosztu zapewne nie zależy od liczby płacących klientów).

Teraz pytanie: wolisz mieć reklamy obok wyników, czy 50 złotych abonamentu?

Pytanie czysto akademickie, bo PE nie ma żadnego wpływu na bieg wydarzeń. Rezolucja to tylko wyraz opinii, nie chciało mi się nawet jej czytać ;)

Komentarze

  • jam łasica (2014-11-28 05:48:59):

    Wg innych statystyk (zawężonych do Europy) http://gs.statcounter.com/#desktop- search_engine-eu-monthly-201311-201410 Google ma ponad 90% procent rynku, co oczywiście budzi niepokój.

    Teraz pytanie: wolisz mieć reklamy obok wyników, czy 50 złotych abonamentu?

    Obecnie nie mam żadnych reklam :P Abonamentu też bym raczej nie płacił.

  • lRem (2014-11-28 10:00:44):

    Przeszkadzały Ci reklamy w wyszukiwarce?

  • Igor (2014-11-28 12:16:04):

    Zabawne jest to, że jak scigali Microsoft to bylo ok :-)

  • Remigiusz ‘lRem’ Modrzejewski (2014-11-28 15:40:35):

    Jeśli nie widzisz różnicy między tymi dwoma sprawami, to służę analogią. Jedna z nich to jak ściganie Multikina za to, że w kinie sprzedają popkorn. Druga, to jak ściganie Multikina za to, że sprzedają bilety do kina.

  • Koval (2014-11-28 16:13:17):

    Źle rozumujesz. Gdyby Bing miał 40% udziału w rynku wyszukiwarek i Google tyle samo. Nie byłoby problemu. Problem jest taki, że Google jest monopolistą, przez co tworzy swoje prawo, swoje zasady i powoduje że działa na zasadach nieuczciwej konkurencji. Zobacz co zrobili z porównywarkami gdy sami wprowadzali dodatkowe usługi w adwords i co robią z innymi konkurentami.

  • Sigvatr (2014-11-28 18:46:36):

    Przeszkadzały Ci reklamy w wyszukiwarce?

    Tak. Przysłaniają prawdziwe, interesujące mnie wyniki.
    Choć w przypadku Googla zwykle tego problemu nie ma: reklamy są obok wyników, a ich liczba (reklam) jest akceptowalna.

  • ellem (2014-11-28 23:21:51):

    Abstrachując od głównego wątku - bardzo podoba mi się podawanie kwot w gigadolarach :)

  • czarnobiaua (2014-11-29 11:32:58):

    +1 dla Kovala.

    Z Google już jakiś czas temu należało coś zrobić, ponieważ jeśli wykosi konkurencję doszczętnie i nie będziemy mieć żadnego wyboru, to i tak wprowadzą abonament :) Skutkiem tego będzie to, że będziemy mieli abonament za 20 zł z reklamami, albo 50 zł bez reklam.

  • Sigvatr (2014-11-29 12:20:29):

    Jest Bing - hehe, jest DuckDuckGo (o ile się orientuje, używa mocno samego Googla, i jeszcze kuleje, jak się nie szuka po angielsku). Jest Yahoo (ale to inny model wyszukiwania). Trochę konkurencji jest.

  • Koval (2014-11-29 12:35:54):

    Moim zdaniem kluczem do sukcesu mogłaby być wyszukiwarka bazująca na swoich wynikach oraz na wynikach konkurentów - Bing, Yahoo, Google itd. To by było coś.

  • Sigvatr (2014-11-29 12:36:57):

    Psssyt! Google już teraz bazuje na Yahoo.

  • Koval (2014-11-29 12:37:22):

    Wow. Nie wiedziałem. Why?

  • czarnobiaua (2014-11-29 12:37:32):

    O ile Binga jeszcze można od biedy (bardzo dużej biedy) uznać za konkurencję, to reszta jest marną alternatywą. I to okrutnie marną - bo po co inwestować w silnik, skoro i tak Google w najlepszym razie nas wykupi? :)

  • lRem (2014-11-29 12:40:30):

    @Koval: ależ już jest. Nie wiedziałeś, że Bing bierze wyniki z Google? http://searchengineland.com/google-bing-is-cheating-copying- our-search-results-62914

    @Sigvatr: no trochę konkurencji jest, skoro Google ma raptem 58%.

    @czarnobiaua: nie. Po prostu nie. Google już ma problem z wizerunkiem, nigdy się nie odważą na taki ruch, o ile ktoś ich do tego nie zmusi wprost.

  • Sigvatr (2014-11-29 12:41:45):

    @Koval: jak to “why”? po prostu, algorytm Googla się kłania. A Yahoo istniał przed.
    @Czarnobiaua: myślę, że silnik to pół biedy, gorzej z mocą przerobową.
    @IRem: wiem, czytałem wyżej :)

  • lRem (2014-11-29 16:56:56):

    @Sigvatr: tak, Yahoo istniał przed, był portalem outsource’ującym wyszukiwanie sieci do małej zewnętrznej firemki o nazwie Google ;)

    @czarnobiaua: właśnie po to, żeby Google wykupiło. Ty wiesz ile zarabiają współzałożyciele firmy wykupywanej przez wielką korporację?

  • Sigvatr (2014-11-29 20:48:22):

    @Sigvatr: tak, Yahoo istniał przed, był portalem outsource’ującym wyszukiwanie sieci do małej zewnętrznej firemki o nazwie Google ;)

    Nie, mieli własny katalog stron. Google jak zaczynało chciało się z nimi bratać, ale nie wszyło.

  • czarnobiaua (2014-11-30 01:29:07):

    właśnie po to, żeby Google wykupiło. Ty wiesz ile zarabiają współzałożyciele firmy wykupywanej przez wielką korporację?

    Wiem, czytuję newsy IT ;) Nie o taki Internet nie walczyłem. Dlatego trzeba im przykręcić śrubę, za to i za kantowanie na podatkach.

  • lRem (2014-11-30 10:58:41):

    @Sigvatr: um, nie? Do 2004, czyli 6 lat po powstaniu, Google robiło za backend do Yahoo search: http://news.cnet.com/2100-1024_3-5160710.html

  • Sigvatr (2014-11-30 15:04:36):

    @IRem: kiedyś czytałem pobłogosławioną biografię “Googla”. Od konceptu do potęgi. Gdzie opisywali swoje pierwsze kroki, między innymi: odrzucenie propozycji współpracy od Yahoo. Może potem się znowu dogadali? W każdym razie pająki googlowe na pewno miło patrzyły na katalog Yahoo.

  • rozie (2014-12-02 00:00:21):

    Dopowiadając na pytanie z wpisu: ani jedno, ani drugie. I chętnych na miejsce Google’a jest sporo. BTW Google jest chyba najbardziej zasyfioną wyszukiwarką. Ponieważ “wszyscy” korzystają z Google Search, to prawie całe SEO celuje w wyniki w Google właśnie, więc bywa słabo z szukaniem w Google, zwł. w kategoriach handlowo/usługowych. Jak się nie ma porównania, to nie widać tego aż tak…

    Co do “kombajnów” - jest Dogpile https://en.wikipedia.org/wiki/Dogpile łączący wyniki Google, Yandex i Yahoo. Kiedyś był Bing zamiast Yandeksa…

    Gwoli sprostowania AFAIK DuckDuckGo nie bazuje na wynikach Google (i nigdzie nie udało mi się znaleźć informacji, by to robił). Robiłem parę podejść IMO aktualnie spokojnie nadaje się na podstawową wyszukiwarkę (używam). Trochę poszli w model Opera like - operatory i hasła. Np. weather poznań od razu da bieżącą pogodę, !w hasło szuka hasła w Wikipedii. Faktem jest, że działa głównie dla haseł angielskich.

    Mocno działa Yandex (aktywność bota widzę), ale nie testowałem. I chyba nie chcą specjalnie wychodzić poza Rosję w tej chwili.

  • rozie (2014-12-02 00:06:45):

    @lrem: Masz buga. “Wyślij wiadomość o treści #+447946 do bota joggerowego, aby rozpocząć obserwację komentarzy do tego wpisu. “ To ID do mojego wpisu…

    Musisz użyć http://rozie.jogger.pl/files/entryID.js lub czegoś w stylu:

    <script type=“text/javascript”>
    function myIDEntry()
    {
    var entryid=”<ENTRY_ID/>”;
    var str1 = “#+” + entryid.substr(1);
    return str1;
    }
    document.write(“Wyślij wiadomość o treści ” + myIDEntry() + “ do bota joggerowego, aby rozpocząć obserwację komentarzy do tego wpisu.“)
    </script>

  • lRem (2014-12-02 01:20:00):

    @rozie: mam szablon zdziałany sto lat temu na kolanie który widzę tak rzadko, że niedawno ze zdziwieniem odkryłem, że przez lata miałem widget Facebooka