Nie ma to jak zaplanować jedno, a zrobić drugie. Chciałem dzisiaj usiąść porządnie nad jednym projektem. Pojawiłem się wcześniej w biurze, zminimalizowałem ilość spotkań, odciąłem od świata i… Zjechałem inbox do 0. Zamknąłem wszystkie otwarte taby. Na laptopie też. Ogarnąłem wszystkie komentarze do wszystkich szkiców dokumentów. A rzeczony projekt? No cóż, pod koniec dnia znalazłem pół godziny i pchnąłem do miejsca, gdzie mogę zadać kolejne pytanie komuś, kto już wyszedł z biura…

Co gorsza teraz spać nie mogę i zjechałem właśnie listę artykułów w Pocket do jednego ekranu.

Niby wszystko do przodu, ale satysfakcji jakoś brak.

Komentarze

  • quest (2014-08-20 17:35:55):

    The most dangerous form of procrastination is unacknowledged type-B procrastination, because it doesn’t feel like procrastination. You’re “getting things done.” Just the wrong things.

    Źródło:
    http://paulgraham.com/procrastination.html

  • lRem (2014-08-20 20:00:58):

    Niestety masz rację. Jak dodać do tego dzisiejsze bezimpaktowe wgapianie się w ekran, to wychodzę sporo na minus. Ciekawe czy do jutra się unormuję.