Trzy dni temu opublikowałem notatki z bardzo ciekawego wykładu. Dostały się one na pierwsze miejsce wśród najpopularniejszych (24h) i utrzymały tam przez jakiś czas. W chwili gdy to piszę nadal figurują na liście. Jeszcze rok temu coś takiego oznaczało, że trafiłem z wpisem do pokaźnego grona czytelników. Dzisiaj spojrzałem w analytics:

Screenshot z analytics

37 odwiedzin. Przez 3 dni. Przez które to 3 dni wpis właściwie ciągle jest w dziesiątce najpopularniejszych, zaś przez połowę tego czasu był pierwszy. Co to oznacza dla wpisów, które tam się w ogóle nie dostały?

Komentarze

  • Cichy (2013-05-26 13:23:05):

    To musiał być jakiś wyjątkowy dołek. Z moich obserwacji wynika, że na pierwsze miejsce trzeba średnio coś w okolicach stu odsłon. Co do ogólnej tezy trudno się jednak nie zgodzić, bo jak pięć lat temu zaczynałem blogować, setka odsłon ledwo wystarczała na miejsce w Top 10…

  • Minio (2013-05-26 19:20:58):

    W tej chwili na głównej jest coś jeszcze lepszego:
    na liście najczęściej komentowanych w ciągu ostatnich 48 godzin, trzy wpisy (w tym Twój) mają… jeden komentarz.
    link: http://imgur.com/3MObNhg

    Trzy lata temu nawet nie było co marzyć o znalezieniu się na tej liście, jeżeli nie miało się kilkunastu komentarzy.

    Wnioski można wyciągnąć samemu, ale czy naprawdę kogokolwiek zaskakują?

  • daromar (2013-05-26 19:40:50):

    Ja bym większą uwagę zwrócił jak Minio na liczbę komentarzy, z jednym komciem trafić na listę najcześciej komentowanych to już jest dziwne.

  • rozie (2013-05-26 22:43:23):

    “Pokaźne grono” brzmi dumnie. Wieki temu zdarzało mi się regularnie w top 10 lądować na Joggerze. Okazało się, że to co było sufitem na Joggerze, jest podłogą na Blox. A mityczna “społeczność” tak naprawdę nie istnieje, ew. sprowadza się do nudnych flame’ów wiecznie na te same tematy w komentarzach. IMO nie ma co robić z platformy nie wiadomo czego. Są czytniki RSS, są różne platformy. Nie ma problemu ze śledzeniem blogów, które nas interesują. I główna czy top10 w serwisie (dowolnym) tak naprawdę wiele nie znaczy (i nie znaczyła).

  • Remigiusz ‘lRem’ Modrzejewski (2013-05-27 11:13:22):

    Podłogą na Blox, bo tam taka społeczność, czy raczej dlatego, że wyniosłeś się mając już takie grono czytelników? Ludzie tacy jak Kosa nadal mają pierdylion odsłon każdego wpisu, ale to przychodzi z fejsiunia…

  • Marcin Kosedowski (2013-05-27 12:28:13):

    @Remigiusz ‘lRem’ Modrzejewski: wpisy mające „pierdylion” odsłon mają je głównie z Google. Z FB jest jakieś 2000-3000 UU w ciągu pierwszych trzech dni przy ok. 6000 fanów.

    Ze wszystkimi platformami (od Joggera, przez FB i Wykop) jest ten ból, że wejścia są tylko tak długo, jak wpis jest promowany w danej platformie. Po paru dniach od publikacji platforma już nic nie daje.

  • rozie (2013-05-27 21:47:59):

    @lrem Sorry, trochę zedytowałem komentarz i wyciąłem, bo nie chciałem mieszać odwiedzin bloga z Google (co robi Kosa) z wejściami NOW (ma to jakąś fachową nazwę?), o których piszesz. Pierwotnie był ten link http://rozie.jogger.pl/2009/07/03/enough-is-enough/#comm1411794 Teza o społeczności jest mocno przesadzona. Blox nie ma żadnej, o ile mi wiadomo.

    Jeśli już mam coś o “społecznościach” mówić, to zauważalne (choć niezbyt istotne dla całokształtu) ilości wejść pojawiają się z agregatorów tematycznych (np. linuxportal.pl) przy wpisach tematycznych. Świetnie krótko i długoterminowo zadziałało pewne podlinkowanie przez kogoś wpisu na poczytnym portalu. Ale nie mam złudzeń, że to “społeczność”. Z podobnym userbase na FB (gdybym miał jakiś, gdybym miał stronę na FB) działo by się pewnie dokładnie to samo.

    @Kosa “Po paru dniach od publikacji platforma już nic nie daje.”
    +1