iMovie a ostrość

24 października 2011 14:53:25 | Kategorie: Apple

Piętnuję, piętnuję, piętnuję. Właśnie straciłem masę czasu na próby zmuszenia iMovie do pracy na sensownym poziomie. Mam kawał materiału w którym spieprzony jest dźwięk, to sobie poprawiłem w Audacity. Skoro już musiałem to dotykać, to stwierdziłem, że przytnę kilka sekund i może całość rozjaśnię o 1/3EV. Wpadłem przy tym na debilny pomysł, by dokonać tego w iMovie. Czemu debilny? Bo Apple postarało się, żeby użytkownicy darmowego programu jak najszybciej dopłacali do Final Cut...

Tak, jest aż tak źle...

Jeśli nie widzisz co jest nie tak, to...

Że coś jest nie tak na pierwszy rzut oka widać po eksporcie. Zresztą wystarczy spojrzeć na obrazek powyżej. Trochę lepsze efekty udało mi się uzyskać klikając export with QuickTime, co jest już samo w sobie śmieszne. Czemu niby eksport innym produktem Apple jest lepszy niż eksport domyślny w tym produkcie Apple? Ale nadal nie jest dobrze... Zaś tuż poniżej znajduje się przycisk export Final Cut XML, który pozwala naszą pracę przenieść do owego programu... Który kosztuje tylko 300$, ułamek tego co jakże popularny Photoshop :/

Niestety jak się przyjrzałem bliżej, to utratę jakości widać już bezpośrednio po imporcie, przed zastosowaniem jakichkolwiek modyfikacji (powyżej widać efekt który miał być docelowy). W sumie dałoby się to jeszcze przeżyć, gdybym znalazł opcję eksportu bez pieprzenia tego do reszty...

Zaś całość ostatecznie wyrzeźbiłem w ffmpeg.

Komentarze do notki iMovie a ostrość

  • Wow, masz szansę załapać się na FIRST POST! ;)

Komentuj Dodaj komentarz: