Fox on fire

19 sierpnia 2011 10:00:39 | Kategorie: OpenSource Techblog Web

Wygląda na to, że trzeba powoli szukać alternatywy dla Firefoksa. Wszystko zaś przez ich czysto marketingową decyzję o nadrabianiu zaległości. Chodzi oczywiście o nową wersję co sześć tygodni. Problem w tym, że ta marketingowa decyzja ma fatalne skutki techniczne...

Nie mają już nawet czasu uaktualniać ilustracji

Obrazek ze strony z nową wersją. Zauważyliście, że szkoda im czasu na osobne obrazki do nowych wersji?

Wydawałoby się, że raptem chwilę temu zezwoliłem na upgrade do wersji 5.0.0. Jak wynikało z opisu, był to właściwie security patch... Zirytowałem się więc, że ze względu na głupie fanfary muszę poświęcać swoją uwagę na takie rzeczy. Powinno przecież zostać zainstalowane automatycznie. Myliłem się.

Kiedy Fx się zrestartował, mym oczom ukazał się zepsuty intefrejs. Zepsuty, gdyż nie załadował się Pentadactyl. Jak się po chwili okazało, nie załadowała się co najmniej połowa dodatków. Niech żyje sprawdzanie kompatybilności oparte o wersję programu!

Udało się już ten burdel opanować. Przy okazji skorzystałem z incentywy i usunąłem mniej używane pluginy. Niesmak jeszcze nie przeminął. A tu ukazuje się moim oczom:

A security and stability update is available: Firefox 6.0

Niby trzeba instalować, bo mój Firefox 5.0.1 (jedna łatka zainstalowana automatycznie) ma już krytyczne dziury i przestał być wspierany. Jak donoszą koledzy, którzy kliknęli update, znowu połowa rozszerzeń przestaje działać. Ponadto nie wiem, czy jest w ogóle sens to przechodzić, skoro Firefox 6 zostanie porzucony już we wrześniu.

Ktoś mógłby powiedzieć, że kliknięcie w update to nie jest aż taka męczarnia, a twórcy rozszerzeń w końcu się nauczą nie polegać na numerkach. Jest jednak inny poważny aspekt. Utarło się, że numer wersji ma pewne znaczenie techniczne: jego zmiana określa złamanie kompatybilności. Oczywiście są projekty takie jak Fossil, gdzie kompatybilność z założenia nie jest łamana, więc numery wersji są zbędne. Jednak Firefox taki nie jest. Ewolucja zastosowań wymaga ewolucji architektury, a to praktycznie wymusza okazjonalne łamanie kompatybilności. Zaś brak naturalnej bariery, jaką jest numer wersji, wróży trwałe problemy w komunikowaniu owego łamania.

Skoro więc co sześć tygodni mają przestawać działać pluginy... Bez nich mogę równie dobrze korzystać z Safari :/

Komentarze do notki Fox on fire

  • n3m0 dnia 19 sierpnia 2011 o 11:19:14:

    Zgadzam się w całej rozciągłości.
    Miałem StopAutoplay. I ze 20 youtubów na kartach. Jak się FF odpalił po poupdate'owym restarcie to myślałem, że oci**ję.
    Teraz znowu (6 w pracy) i kolejne dodatki przestają działać.
    Rozwiązanie jest proste, należy w xpi zmienić zakres wersji (ryzyko, że przestanie działać, jest względnie małe), ale przecież nie będę się gimnastykował po każdym updacie.
    Zresztą - chyba od 4 FF mi zżera tyle pamięci, że okazjonalnie zawiesza mi kompa (jak zapomnę zrestartować dziada). Mozilla zresztą na problemy z zapychaniem pamięci podaje 'solution' - od czasu do czasu restartować. Win95 normalnie ;/

  • zx dnia 19 sierpnia 2011 o 11:30:17:

    A te dodatki nie miały być stopniowo przepisywane na HTML/CSS/JS jak w reszcie przeglądarek?

  • Remigiusz 'lRem' Modrzejewski dnia 19 sierpnia 2011 o 12:40:23:

    Wszystko przepisać. A pomyśleć, że jeszcze dekadę temu śmialiśmy się z programistów html...

  • Caladan dnia 19 sierpnia 2011 o 12:49:46:

    Ano, taka zmiana częsta wersji nie wygląda profesjonalnie. Mogli od razu skoczyć do wersji 15.0 i dalej zacząć numerować normalnie.

  • jam łasica dnia 19 sierpnia 2011 o 13:55:10:

    Zainstalowałem 6 tylko po to, żeby sprawdzić jak wygląda tag "progress" z HTML 5 :) Ostatnio gdzieś czytałem, że v8 ma zużywać 100% mniej pamięci. Żadne to pocieszenie, skoro ostatnie wersje potrzebują 150% więcej ;-)

    Poza tym wszystkie dobre rozszerzenia obsługują najnowsze wersje Fx. IMHO nie ma żadnego usprawiedliwienia dla leniwych twórców dodatków...

  • Caladan dnia 19 sierpnia 2011 o 13:55:50:

    Taak, obniżka o 100%, teraz oddajemy za darmo ;)

  • remiq dnia 19 sierpnia 2011 o 14:38:03:

    IMHO nie ma żadnego usprawiedliwienia dla leniwych twórców dodatków...

    No, ci leniwi twórcy powinni znać swoje miejsce. Posłowie coś powinni z nimi zrobić. Może publiczne biczowanie za brak aktualizacji w terminie?

  • Zal dnia 19 sierpnia 2011 o 16:16:15:

    A twórcy Vimperatora uznali, że ogień zwalczą ogniem i ustawili w swojej wtyczce maxVersion na jakąś magicznie wysoką wartość :>

  • Remigiusz 'lRem' Modrzejewski dnia 19 sierpnia 2011 o 16:45:54:

    Pentadactyl jest chwilowo na 8.*. Więc niby kilka miesięcy by działał ;)

    Jednak takie zawracanie dupy twórcom rozszerzeń jest moim zdaniem bez sensu.

  • womperm dnia 19 sierpnia 2011 o 16:59:59:

    Po prostu to jest psychologia. Chrome zdobywa użytkowników i nabija sobie numerki z każdą nową wersją, więc nie znający się użytkownik, powie "chrome jest lepszy bo ma nowszy numerek, a fx jest stary".

  • Remigiusz 'lRem' Modrzejewski dnia 19 sierpnia 2011 o 17:01:47:

    No to niech zrobią tak samo jak Slackware odpowiedział kiedyś na version bloat ze strony Redhata: następna po 6.0 wersja to 16.0. Można wrócić do normalności.

  • raj dnia 19 sierpnia 2011 o 17:02:32:

    Całkowita racja. Odbiło im z tymi wersjami.

  • pecet dnia 19 sierpnia 2011 o 17:02:47:

    Nighlty Tester Tools wyłączasz kompatybilność i śmigasz, ja przeszedłem z wersji 3.6 do 6, i wywaliłem jedynie z 5 rozszerzeń z moich 40 paru. :)

  • Szymon dnia 19 sierpnia 2011 o 17:29:40:

    na fx 3-coś pimperator był za wolny jak na mój gust. Btw, jest jakaś stabilna klawiszologia do chrome ? może być vi, może też emacs. Me nie używa fxa od jakiś 2 miesięcy, nie lubię zamieszania.

  • Remigiusz 'lRem' Modrzejewski dnia 19 sierpnia 2011 o 17:32:36:

    Pentadactyl nie miewa problemów z wydajnością jak niegdyś Vimperator. Na Chrome używam Vimium, nawet działa (w przeciwieństwie do Vrome).

  • KORraN dnia 19 sierpnia 2011 o 17:39:19:

    "Rozwiązanie jest proste, należy w xpi zmienić zakres wersji (ryzyko, że przestanie działać, jest względnie małe), ale przecież nie będę się gimnastykował po każdym updacie."

    Rozwiązanie jest prostsze i podał je pecet ;) Można też samemu ustawić odpowiednią wartość w about:config. Ja osobiście nie narzekam na Firefoksa, przestawiłem się i jest ok, Chrome jest dla mnie za prosty, a Opera ma głęboko gdzieś swoich userów.

  • mnlf dnia 19 sierpnia 2011 o 17:50:32:

    U mnie się właśnie przed chwilą uaktualnił do wersji 3.6.20 Automatycznie z apta bez żadnego klikania, jak widać jest to ciągle ten sam firefox 3.6 tylko, że z poprawkami odpowiadającymi za bezpieczeństwo, dzięki temu nie mam nigdy takich problemów jak opisałeś.

    Nie wiem z jakiej dystrybucji korzystasz ale jeśli nie lubisz gdy funkcjonalność programów ulega dużym zmianom i wolisz aby aktualizacje poprawiały jedynie błędy, powinieneś wybrać debiana stable albo ewentualnie ubuntu LTS.

    Naprawdę nie można mieć pretensji do developerów o to, że rozwijają funkcjonalność swojego programu, to nie oni decydują o tym czy zainstalujesz sobie wersję rozwojową, testową czy stabilną.

  • Remigiusz 'lRem' Modrzejewski dnia 19 sierpnia 2011 o 17:57:20:

    Instaluję tylko stabilne. Problem w tym, że w niektórych projektach wymyślili sobie, że wypuszczanie stabilnych wersji co półtora miesiąca to bardzo dobry pomysł.

  • SebaS86 dnia 19 sierpnia 2011 o 18:20:51:

    Teraz Ci leniwi programiści będą mieli powód aby ich dodatki były płatne. ;)

  • ffhejter dnia 19 sierpnia 2011 o 20:58:24:

    opera, polecam

  • n3m0 dnia 19 sierpnia 2011 o 21:49:06:

    http://www.pcmag.com/article2/0,2817,2391386,00.asp

    Hłe hłe...

  • Piotrek Reinmar Koszuliński dnia 20 sierpnia 2011 o 01:13:11:

    1) To nie wina Firefoksa, że ma tak dużo dodatków. Każdy znajdzie coś dla siebie, ale 95% nie powinna być używana. Jeśli autor nie potrafi dobrze napisać rozszerzenia, to w następnej wersji albo się wywali, albo się wyłączy ze wzg. na wersję.

    2) Chrome wydaje wersje równie szybko i jakoś nikomu to nie przeszkadza. Może dlatego, że tam prawie nie ma dodatków? Oczywiście "prawie" wzg. Firefoksa.

    3) Krótkie cykle wydawnicze są co prawda spowodowane głównie marketingiem, ale ja jako developer się z tego cieszę. Takie przypominanie użytkownikom, że trzeba zrobić update i w dodatku "uciekanie" z najnowszym numerkiem działa dobrze psychologicznie. Ja mam 4, a tu już 6 wydali... Fck. Pora na update. A nie jak kiedyś. Ja mam 2.0, oni wydali 3.0, to nie ma co update'ować. A 2 lata minęły.

    4) Używam dwóch dodatków Adblock i Firebug i nie mam żadnych problemów :P W końcu to przeglądarka.

    5) Kolejne wersje to nie tylko poprawki bezpieczeństwa, ale też naprawdę sporo nowych ficzerów. Wystarczy popatrzeć na changelogi.

  • Pandaa dnia 20 sierpnia 2011 o 15:35:02:

    Jest taki plug, "Add-on compatibility reporter", który sprawia, że problemów nie ma z kompatybilnością, dopóki faktycznie konstrukcja pluga się nie gryzie z obecną wersją.

  • radarek dnia 20 sierpnia 2011 o 21:43:23:

    https://addons.mozilla.org/pl/firefox/addon/add-on-compatibility-reporter/?src=api

    Zainstalować i cieszyć się (w większości) działającymi dodatkami w najnowszej wersji ff.

  • SebaS86 dnia 20 sierpnia 2011 o 22:09:44:

    Dodatek, który poprawia działanie dodatku, który "poprawia" działanie przeglądarki. Do tej pory paranoją wydawało mi się definiowanie wyglądu przeglądarki za pomocą CSS-a i pisanie wtyczek w JS ale to jest chyba jeszcze lepsze. :)

    Teraz to chyba i ja się przesiądę na coś innego, dowcip o Emacsie jak ulał zaczyna pasować do Firefoksa.

    @Reinmer, odnośnie punktu 5, używałbym nadal Firefoksa w wersji 2 gdyby miał aktualizacje bezpieczeństwa. Niestety będzie trzeba przeboleć do ustabilizowania sytuacji, tak jak niektórzy musieli przeboleć Vistę.

  • n3m0 dnia 21 sierpnia 2011 o 02:21:37:

    Właśnie zdowngrade'owałem dziada do 3.6 (firefox3 w repozytorium AUR).
    Zajętość pamięci ponad 50% mniej niż na 5 - nawet(!) przy dwukrotnie większej liczbie otwartych kart.
    Wszystkie pluginy działają, chodzi szybko i sprawnie.
    Because FUCK YOU, firefox 4+!

  • Szymon dnia 21 sierpnia 2011 o 10:25:32:

    Teraz to chyba i ja się przesiądę na coś innego,
    dowcip o Emacsie jak ulał zaczyna pasować do Firefoksa.

    który ? że na 8MB nie dało się pracować ? potwierdzam. W tej chwili to jest taki kombajn że 32 to też jest mało.

  • Caladan dnia 21 sierpnia 2011 o 10:27:19:

    Ten o systemie operacyjnym Emacs i jego edytorze ;)

  • Szymon dnia 21 sierpnia 2011 o 10:31:04:

    ten mnie akurat nie śmieszył, lipny był choćby ze względu na to że emacs ma wbudowane porządne edytory ;)

    btw, nowy fx ma scratch XD mogli to nazwać inaczej bo się kojarzy XD

  • Szymon dnia 21 sierpnia 2011 o 10:31:27:

    kurwa zamieniło mi gwiazdki, sry.

  • rozie dnia 21 sierpnia 2011 o 15:07:20:

    Trochę dramatyzujesz. Fakt, obecna sytuacja z rozszerzeniami jest zła, ale częste wydania dopiero co weszły i zapewne najpóźniej do końca roku jakoś to wyprostują. Poza tym, dla chcącego nic trudnego - wystarczy wyłączyć sprawdzanie kompatybilności i załatwione (u mnie załatwia to Nightly Tester Tools).

    I ja akurat z Fx 5.0 jestem zadowolony. Na oko trochę szybszy niż 3.6 (na biednym sprzęcie).

  • Remigiusz 'lRem' Modrzejewski dnia 21 sierpnia 2011 o 15:54:42:

    Czyli jesteś zadowolony z przestarzałej, niewspieranej już wersji...

  • rozie dnia 21 sierpnia 2011 o 16:11:05:

    Akurat się dist-upgrade po urlopie ciągnął, jak to pisałem (zresztą devteam Mozilli w Debianie też trochę czasu pewnie potrzebował...). 6.0 używam za krótko (kilkadziesiąt minut?), żeby się wypowiadać bardziej, na pierwszy rzut oka wygląda jak 5.0, więc liczę, że nie będzie źle.

    Ogólnie spora ściema z tymi cyferkami. Różnic między Chromium ~6 a ~13 też nie widzę, ale Ch używam specyficznie, tylko do paru serwisów. ;-)

  • Remigiusz 'lRem' Modrzejewski dnia 21 sierpnia 2011 o 16:22:08:

    Ano ściema, ale w przypadku Chrome to nie ma takiego znaczenia, bo oni wciąż się nie dorobili sensownego ekosystemu.

  • interjak dnia 29 sierpnia 2011 o 21:52:55:

    Skoro nie rozwalam komputera przy każdej aktualizacji Windows (choć krew mnie zalewa, że znów coś ssie, a ssie co najmniej raz na tydzień), to i update'y FF jakoś wytrzymam.

    Fakt, że czasem powoduje to niedziałanie dodatku - a gdyby mi na dobre wyłączyć np. Quicknote, to bym wył. Na szczęście, jak dotąd, udało się uniknąć takiej katastrofy.

  • SebaS86 dnia 29 sierpnia 2011 o 23:04:46:

    @interjak, problem w tym, że Firefox w pogoni za nowościami powoduje także wprowadzenie mniej lub bardziej uciążliwych błędów. Np. w 5 na niektórych stronach źle dekodowało obrazki (Memory corruption due to multipart/x-mixed-replace images http://www.mozilla.org/security/known-vulnerabilities/firefox.html#firefox6) - wystarczy wejść np. na stronę http://infoludek.pl, przekłamania powinny być widoczne przy listach. O ciekawszych błędach w 6 dowiemy się pewnie po wydaniu 7 albo 6.0.1.

  • lRem's blog dnia 03 października 2011 o 12:13:51:

    Przyszłość Firefoksa

    Ten wpis dłuuugo leżakował jako szkic...

    Jedną trzecią cyklu wydawniczego (po ludzku: dwa tygodnie) temu ponarzekałem sobie na zawrotne tempo pojawiania się nowych wersji Firefoksa. Wpis ten zaskoczył mnie dwiema rzeczami: popularnością[...]

Komentuj Dodaj komentarz: