Stało się. Na nieodległym blogu, po raz pierwszy w mojej pamięci, usunięto mój komentarz. Nie byłem w tym odosobniony, jednak ku pamięci przytoczę całą treść, która okazała się wykraczać poza ramy dopuszczalnego zachowania:

@ajot: tym, że odważył się mieć rację? :)

Dla pełnego spojrzenia na sprawę pozwolę sobie zacytować komentarz, z którym tak się zgadzałem, autorem jest Torrero:

Moje poglądy na kwestie osobistego wyboru znasz. Tu jednak sytuacja jest o tyle inna, że wybór osobisty “działa” jedynie w określonym porządku prawnym - takim, gdzie ludzi zarodek jest kupą komórek i niczym więcej. A to z kolei jest pochodną określonego światopoglądu. ALE. JEŚLI życie ludzkie uznaje się od momentu, to rodzi to szereg poważnych implikacji, z uznaniem aborcji za zabójstwo i ustawową ochroną płodu włącznie. W tych implikacjach nie ma żadnego fanatyzmu religijnego, to prosta konsekwencja pewnych założeń. Można mieć oczywiście swoje zdanie na temat tych założeń - to temat na zupełnie oddzielny wątek - ale gremialna szyderka / oburzenie z samego faktu, że proliferzy generalnie nie dyskutują o możliwości wyboru, to trochę tak, jakby szydzić z ludzi uważających łapówkę za przestępstwo, że czemuś nie chcą zgodzić się na “penalizację selektywną” obejmującą tylko i wyłącznie ludzi myślących tak samo. @Claygirl: Powoli :) 1. Dziewczyna została tak wychowana, że, nazwijmy to, “przygodne stosunki seksualne” są dla niej złem moralnym. 2. Dzieci nie powstają z nadmanganianu chlorku potasu. Dodając 1. i 2. otrzymujemy spójną konstrukcję, w myśl której spora część aborcji na życzenie wypływa z nieuporządkowanego [czyt. pozamałżeńskiego] życia seksualnego ergo jest pochodną czynów moralnie [dla wypowiadającej] złych. Oczywiście zawsze pozostaje kwestia formy wyrażania tego sądu… ale czy gorszym złem jest traktowanie kogoś jak szmaty [nb. nie “z urodzenia”, jak np. rasizm, tylko wskutek konkretnych czynów - a to jednak różnica], czy krycie się ze swoimi sądami w imię czyjegoś dobrego samopoczucia - oceniać się nie podejmuję. Swoją drogą nigdzie nie widziałem statystyk aborcyjnych w podziale na aborcje małżeńskie i pozamałżeńskie. Ale moje niewidzenie takowych nie jest może nawet spowodowane niczyją manipulacją :)

Komentarze

  • zammer (2011-07-19 13:40:52):

    Dziwisz się? Właścicielka nieodległego bloga jest… Jakby to ująć? Specyficzna? Sfrustrowana? Mam wrażenie, że taka agorowa trochę.

    /me jest hejterem i nic na to nie poradzi ;)

  • torero (2011-07-19 17:02:55):

    Jesteś dokładnie 12,493. osobą, przekręcającą mój nick w identyczny sposób. Nie, żebym Ci czynił wyrzuty :) po prostu zastanawiam się, co takiego ma w sobie podwójne “r”, że wyjątki piszące mnie “od początku” poprawnie można policzyć na palcach jednej ręki trędowatego.

  • Remigiusz ‘lRem’ Modrzejewski (2011-07-19 17:10:58):

    Może po prostu masz błąd w nicku, powinno tam być ‘rr’? ;)

    Z podobnych pobudek coraz częściej piszę nicka z capsem (jak w stopce). Problem w tym, że wtedy przedstawiciele niektórych kultur uznają to za nazwisko…

  • lemiel (2011-07-19 21:01:47):

    Wam się nudzi…

  • torero (2011-07-19 21:48:52):

    Ależ oczywiście. Siadaj. Browca?

  • n3m0 (2011-07-19 23:09:58):

    torero ~ terror ~ torrero ~ torreror ..coś w tym musi być… :)
    Po prostu wybacz :P

  • quest (2011-07-20 00:02:49):

    Ło jezu, czyli jednak nie jestem jedynym skazanym dupkiem!

    Chciałbym opowiedzieć swoją cool story! Panienka walczyła o życie bobrów przeznaczonych (podobno niesłusznie) do odstrzału. Zwróciłem uwagę, że nazywanie w petycji urzędnika (zezwalającego na odstrzał) debilem nie wskóra niczego dobrego. Nie dosyć, ze dostałem bana na IP, to jeszcze na dwa różne proxy!

    A gdyby ktoś chciał podrzucić koleżance dobry stuff odnośnie aborcji, to może…

  • rozie (2011-07-20 07:59:26):

    @lemiel: Tym plonkiem to się chwalisz czy żalisz?

    @zammer: Define agorowa?

    Wiele hałasu o nic…

  • lemiel (2011-07-20 08:10:34):

    Żalę.

  • zammer (2011-07-20 10:22:30):

    rozie: Może być w skrócie? No to… Mi-mi-mi- mi-mi-mi-chnikowo pse-pse-pse-pse-udofeminist-ko-ko-ko-ko-ko-ko-wata.

    Szerzej (ale nadal w skrócie) rzecz ujmując: jestem uczulony na społeczeństwo wyrosłe na karmie mediów Agory. Bynajmniej nie znaczy to, że sympatyzuję np. z Ziemkiewiczem (którego, nawiasem mówiąc, również nie trawię) czy z n-tą stroną barykady. Przejawy pseudofeminizmu pod batutą Magdaleny “Madzi” Środy i inne (bardziej lub mniej pokrewne) agitacje społeczno- kulturowe przyprawiają mnie o wysypkę. Zwłaszcza kiedy są przyjmowane absolutnie bezrefleksyjnie. Doprawmy to odrobiną życiowej frustracji (przypuszczalnie, w domyśle) i mamy współczesnego człowieka agorowego