Od ostatnich moich wpisów o Joggerze i późniejszego wpisu D4rkyego dużo się krzyczy o modelu rozwoju naszej platformy. Kierownictwo postanowiło, po skrzyknięciu chętnych, zamknąć się w wieży i nie wychodzić. Wiele osób uznaje to niemalże za zdradę stanu. Miejscami osoby domagające się otwarcia źródeł są dość, hmmm, radykalne. Zupełnie nie zauważając pewnych faktów.

Po pierwsze ani D4rky ani Riddle nie wykluczają otwarcia źródeł na pewnym etapie. Niestety również nie zadeklarowali tego jasno w żadnym miejsc, w które patrzyłem. Pozostaje jednak mieć nadzieję, że serio chcą pokazać dopiero jak będą mieli co.

Po drugie, nawet te sztandarowe przykłady wolnego oprogramowania zaczynały często inaczej. Linus przez rok bawił się swoim kernelem zanim w ogóle przyznał się do pracy nad nim. Apache wywodzi się z projektu stworzonego w agendzie rządowej przez mały, zamknięty zespół. Wiele innych projektów to otworzone w pewnym momencie komercyjne produkty (Firefox, Blender, Eclipse i tak dalej).

Po trzecie, większość projektów ma jakieś mocne przewodnictwo. Linus zawsze ma ostatnie słowo i tak dalej. Jeśli projekt nie ma takiej jasnej linii, to kończy jak GNU (mimo całej swej potęgi wciąż nie udało im się osiągnąć swojego podstawowego celu - stworzenia kompletnego systemu operacyjnego). Jogger ma najwidoczniej D4rkyego. Jak się nie podoba, to nie przyłączaj się do projektu, proste.

Po czwarte, Jogger to raczej techniczna brać. Jest tutaj kilkadziesiąt, jeśli nie kilkaset, osób które mają swoje opinie o prowadzeniu projektu. Załóżmy, że projekt będzie otwarty od początku. Dość oczywiste jest, że każda decyzja (przynajmniej aż się wszystkim znudzi obserwować) spotka się z masą komentarzy. Teraz core team może albo brać udział w dyskusji i poświęcać na to więcej czasu niż na kodowanie, albo ją ignorować i spotkać się z potępieniem za ignorowanie społeczności. W czym to jest lepsze od pokazania projektu dopiero wtedy, gdy będzie miał kształt? Wtedy przynajmniej osoby które się nie zgadzają z tym co już postanowione nie będą marnować czasu.

Ostatecznie, kto zabrania zrobić projekt konkurencyjny? Jogger to przede wszystkim społeczność… Można dorobić bota do Buddypressa. Jeśli efekt będzie lepszy od właściwego kodu Joggera, to czemu Jogger nie miałby się na to przesiąść? Ostatecznie jeśli dość dużo osób poprze tą zmianę, to kierownictwo powinno się zgodzić zanim ludzie zaczną wyciekać do jakiegoś konkurencyjnego serwisu na tym postawionego. Wystarczy ,,tylko” przygotować silnik lepszy niż to, co jest w stanie stworzyć obecna ekipa…

Komentarze

  • riddle (2010-05-26 14:47:59):

    Dziękuję. :-)

  • Remigiusz ‘lRem’ Modrzejewski (2010-05-26 14:51:20):

    Nie ma za co. I, żeby było jasne - ja nie popieram idei trzymania tego w zamknięciu tak jak dwójki. Powinniście jak najszybciej dokodować do miejsca, gdzie będzie to w stanie wyświetlić wpis i główną. A jak tylko zacznie to w ogóle działać to od razu otworzyć. Trzeba dopuścić code review i zgłaszanie patchy w pierwszym momencie, gdy będzie to na plus. Inaczej znowu dojdzie do stagnacji i po pewnym czasie kodu, którego lepiej w ogóle nie pokazywać.

  • Matthew (2010-05-26 15:34:52):

    @lRem: co do linuksa to nie masz racji. Linus dlatego się przyznał dopiero po pewnym czasie (nie mówiąc już o wprowadzeniu tego w GPL, ale wtedy były inne czasy i GNU dopiero się rozwijało) bo pierwotnie Linux nie miał być OSem, co za tym idzie nie było potrzeby jego wydawania, Linus pisał go dla siebie, żeby się nauczyć programowania w asmie.

    Jogger to zupełnie inna sprawa. Może być od początku pokazany kod (nawet bez możliwości włączania patchy on innych), nic temu nie szkodzi. Ba. Można pójść dalej i udostępnić dokumentację (która podobno jakaś już jest) w jakiś repozytorium, która z czasem by się rozwijała. Zachowana by była przejrzystość i możliwość zgłaszania własnych pomysłów. Nie musiałby być one włączane. Ale wiadomo by było na czym stoją użytkownicy.

    Coś podobnego (tylko na znacznie mniejszą skalę, bo tylko nastu adminów) funkcjonuje w SKOSie. Jest wiki, są zgłaszane pomysły w niej, prowadzone rozmowy, poprawki, projekty. I świetnie to się sprawdza (lepiej niż fora czy grupy dyskusyjne). Czemu nie zrobić tego tutaj? Dlatego, że Riddle, D4rky i sparrow mają niczym nie poparte widzimisie?

  • lemiel (2010-05-26 15:41:36):

    Mają bo mogą. Koniec.

  • Remigiusz ‘lRem’ Modrzejewski (2010-05-26 16:19:20):

    @Matthew: ale gdzie nie mam racji z Linuksem? Czy ja pisałem, że on miał plan podbić świat? Czy sądzisz, że serio piszę o czymś, o czym nie mam pojęcia?

    Zachowana by była przejrzystość i możliwość zgłaszania własnych pomysłów. Nie musiałby być one włączane.

    Kiedy oni właśnie nie chcą zachowania możliwości zgłaszania, z powodu który opisałem (punkt czwarty). A niestety nie mogą tego uciąć bez ucinania przejrzystości (bo zaraz cały Jogger pełen by był wpisów o tym, więc i tak by doszło do dyskutuj albo ignoruj).

  • rozie (2010-05-26 18:30:19):

    Jest też metoda taka, że są 2 gałęzie (lub więcej), jedna nieoficjalna RW dla wszystkich, i oficjalna RO. Co miesiąc stare RW jest zamykane, publikowana jest nowa wersja RO i równa jej (w momencie publikacji) wersja RW,, która powstaje z zaakceptowanych przez core team rozwiązań (z ew. modyfikacjami). Z jednej strony każdy może się przyłączyć, z drugiej strony rozwiązania nie spełniające założeń skazane są na niebyt (czy tam istnienie w postaci osobnych forków, czego przy otwarciu kodu i tak pewnie się nie uniknie).

  • Remigiusz ‘lRem’ Modrzejewski (2010-05-27 00:10:54):

    Szczerze powiedziawszy to chyba najgłupsza metoda o jakiej słyszałem. Przez średnio pół miesiąca nie wiedzieć, czy łatkę przyjęto czy nie? Nie mieć pojęcia na czym bazować swój kod? Serio, czy jesteś w stanie wskazać choć jeden projekt który działa w ten sposób i ma więcej niż kilku developerów?

  • Cichy Fragles (2010-05-27 22:37:38):

    Jogger - technologia czy społeczność?

    Tak jakoś wyszło (mniejsza o przyczyny), że w trwającej już kilka dni wielkiej debacie o rozwoju Joggera nie zabrałem dotąd głosu - ale może to i lepiej, bo po paru kolejnych odcinkach można już zrobić małe podsumowanie.
    Przede wszystk[…]