Autobusem przez mękę
Dzisiaj boleśnie mi przypomniano czemu tak właściwie miałem kupić samochód. I czemu mam nigdy nie narzekać na komunikację miejską w dowolnym znanym mi mieście w kraju nad Wisłą... Pokonanie autobusem porażającego dystansu pięciu kilometrów drogami* zajęło mi, mimo najlepszych chęci, godzinę i czterdzieści minut! I to bez śladu korków...
Wiedząc, że kierowcy mają niezbywalne prawo do traktowania rozkładu z dokładnością +/- 10 minut (już od początkowej stacji) wyszedłem ze sklepu o 13:05 by być na kwadrans przed autobusem na przystanku. W międzyczasie zebrał się mały tłumek czekający wraz ze mną. Który stopniowo się rozładowywał, gdy oczywistym stawało się, że ten autobus nie przyjedzie. Kiedy w końcu przyjechał następny, kierowca poinformował nas, że udajemy się na zajezdnię bo jego zmiana dobiegła już końca. I choć jego zmiennik poprowadził nas bez przygód, to u siebie znalazłem się dopiero o 14:45. Co i tak nie jest jeszcze bliskie najgorszym przygodom z autobusami...
* - 5.1km według Google Maps
Dodaj komentarz:
Komentarze do notki Autobusem przez mękę
jachacy dnia 13 marca 2010 o 17:30:10:
Przejście pieszo tego odcinka powinno Ci zająć ok. 50 minut, bez specjalnego wysiłku ;)
Dolicz do tego dość ciężkie i nieporęczne zakupy (około 10kg) oraz dość pofałdowany teren (wzgórza dookoła Alp). No i miejscami brak chodników, choć pewnie da się jakoś przejść. Acz gdybym wiedział, że tyle to potrwa, to bym rozważył wspinaczkę.
sziwan dnia 13 marca 2010 o 18:00:43:
Ciesz się. Mógł akurat strajkować i zawieźć Cię w drugą stronę. Jesteś niewrażliwy na problemy klasy pracującej.
Jak człowiekowi zawieje to wrażliwość spada poniżej zera...
Było zimno?
Jak nie, to nie narzekaj :P
Sądząc po moim komentarzu: tak, mogło być nieprzyjemnie. A tak poza tym to nie trzymam pamiętniczka z zapiskami o pogodzie.