In the aftermath of Google’s announcement, some members of Congress are reviving a bill banning U.S. tech companies from working with governments that digitally spy on their citizens. Presumably, those legislators don’t understand that their own government is on the list.

Cytat z: http://www.cnn.com/2010/OPINION/01/23/schneier.google.hacking/ Ogólnie polecam poczytać Schneiera, facet zachowuje zimną krew i obiektywne (wnikliwe) spojrzenie na wiele spraw związanych z bezpieczeństwem publicznym.

Problem w tym, że u nas nikt zbytnio nie reaguje w sposób poważny, albo do mnie po prostu to nie dotarło. Owszem, jest w Internecie petycja podpisywana przez tych co zawsze. Problem w tym, że jeśli na pierwszy rzut oka widać gdziekolwiek słowo Linux, to paskudnie duża część społeczeństwa zareaguje dając etykietkę hipisi i zamknie kartę.

Jest też Blackout Europe:
http://blackouteurope.pl/nadeszla-pora-aby-podjac-zdecydowane-dzialania/
Ale oni jakoś nie mają siły przebicia. Sam nie wiem czemu - może przez powiązania z polityką? Był kiedyś portal poświęcony w całości sprawom wolności w sieci:
http://7thguard.net/
Ale oni zamarli po tym jak Office ,,Open” zostało jednak standardem ISO. Tak czy owak - nie wygląda to dobrze.

Ale najśmieszniejsze jest to, że chyba nikt naszym kochanym politykom nie wyjaśnił, że ich pomysł po prostu nie działa. Mniejsza o to, czy jest dobry, czy zły. Po prostu nie spełnia przyjętych założeń. Gdyby tak im wytłumaczyć, że przestępcy i tak nie odczują różnicy

Koniec końców miło, że podniosła się jakakolwiek wrzawa. Ale ani toto skuteczne, ani szczególnie ważne. W międzyczasie bez echa przeszły rzeczy o wiele gorsze - choćby udostępnianie FBI naszych danych na warunkach, o jakich nasze własne władze mogą tylko marzyć (oficjalnie).

Komentarze

  • Zal (2010-01-24 10:44:09):

    List podpisany m.in. przez PTI jasno podkreśla, że to, co chce władza wprowadzić nie ma żadnego sensu w przypadku walki z przestępczością, a z pewnością godzi w prywatność praworządnego obywatela. Tego samego dot. rozmowa w Polskim Radiu z prezesem PTI.

    Jest to szczególnie ważne, że w ogólności niemal wszystkie takie zapisy były wcześniej konsultowane z PTI, a ten konkretny - nie.

    Co do Blackout Europe - mam wrażenie, że ludzi odstrasza Partia Piratów. A drugiego Schneiera, a najlepiej polski odpowiednik, znaleźć jest trudno :>

  • Remigiusz ‘lRem’ Modrzejewski (2010-01-24 10:52:10):

    O widzisz, czyli ktoś jednak sensownie napisał na ten temat. Ale czemu nie dorobiło się to odpowiedniego rozgłosu?

  • Zal (2010-01-24 10:56:50):

    @lRem: Sensownie pisze również VaGla i wiele robi. W Internecie było o tym bardzo głośno (zarówno PTI, jak i o innych), przedstawiciele pojawiali się w radiach, ale… chyba zdecydowanie gorzej było w przypadku TV oraz gazet :>

  • Remigiusz ‘lRem’ Modrzejewski (2010-01-24 11:00:41):

    No właśnie w Internecie docierało do mnie albo to od jakilinux, albo od piratów. Może złe części sieci sobie wybrałem do przeglądania - gdzie było tak głośno o PTI?

  • Zal (2010-01-24 11:11:12):

    Nie śmiej się, źródło pupne, ale odwiedzane przez wielu - Wykop.pl :>

  • rozie (2010-01-24 11:33:04):

    Nie wiem, skąd pomysł, że chodzi o przestępców. Chodzi tylko o to, żeby obywatele nie bałamucili się bez kontroli państwa, czyli polityków. Więcej kontroli to więcej okazji do łapówek przecież, no i można nieprawomyślność ukrócić w jakimś tam stopniu. Oficjalne media podadzą właściwą interpretację, w którą uwierzy… dajmy na to 70% społeczeństwa. Kolejne 25% może nie uwierzy, ale będzie siedzieć cicho, a pozostałe 5%, które nie uwierzy czy będzie miało dostęp do nieprawomyślnych informacji nie jest przecież problemem. No i pozostali będą wiedzieli, że te 5% to paranoiczni kryptomaniacy, hipisi, pedofile, hazardziści i linuksiarze. Zło samo, nie to co uśmiechnięty premier w TV.

  • katafrakt (2010-01-24 12:40:51):

    Mnie w blackouteurope odstrasza to, że kojarzy mi się z grupą na facebooku dotyczącą walki z cenzurą w internecie. Być może ta grupa jest nawet niezwiązana z boe, niemniej mi się kojarzy. A akcje jakie robią są na poziomie piątej klasy podstawówki - wklejanie "śmiesznych" obrazków i dużo kompletnie niemerytorycznego bicia piany.

    I niestety cała walka z tą cenzurą kojarzy mi się w ten sposób - zero merytoryczności, zero pomysłu i w pierwszej kolejności szukanie zdrajców w swoich szeregach.