Muszę stwierdzić - Kościół tutaj umie przyciągać. Nawet jeśli nie do końca rozumiem lokalny język, na kółka zainteresowań czy darmowe kursy nie mam czasu, od ogólnej wszechsympatyczności też robi się nieswojo, a cukierki dają tylko dzieciom… To przyciąga sama oprawa muzyczna. Serio. Co tydzień inni muzycy, bardzo zróżnicowane style. Dzisiaj po raz pierwszy w życiu miałem okazję wysłuchać na żywo solówki na harfie. Robi wrażenie. Ciekawe co zgotują nam za tydzień. I ciekawe kiedy w Polsce spotkam się z podobną inicjatywą.

Komentarze

  • Zal (2010-01-11 05:53:44):

    Wbrew pozorom, ja jeszcze kilka lat temu, kiedy miałem więcej wolnego czasu, byłem stałym bywalcem gdańskich kościołów. Dlaczego? Właśnie ze względu na koncerty muzyki klasycznej, jazzowej i innej, które tam się odbywały. Jedyną różnicą, a dla mnie zaletą, było to, iż odbywały się one poza mszami. Szkoda tylko, że ich liczba w ciągu roku była niewielka, a one same odbywały się głównie latem.

  • sziwan (2010-01-11 18:22:45):

    Ta, sam nawet byłem w Gdyni u Franciszkanów kilka razy na mszach jazzowych itp.